Beehiiv: recenzja i werdykt dla twórców newsletterów

Wpis roboczy w katalogu narzędzi; pełną treść dodamy przed publikacją.

Najważniejsze wnioski

  • Najlepszy wybór, jeśli traktujesz newsletter jak produkt: wzrost + monetyzacja w jednym miejscu.
  • Plan Launch realnie wystarcza do startu (do 2 500 subskrybentów), ale magia beehiiv zaczyna się na Scale.
  • Ad Network i Boosts potrafią być świetne, ale nie są gwarantowane w każdym regionie i wymagają sensownej higieny listy.

Beehiiv jest najlepszy dla twórców i marek, które chcą traktować newsletter jak produkt: rosnąć szybciej i monetyzować wcześniej, bez budowania całego stosu narzędzi. Jeśli Twoim celem jest „piszę raz w tygodniu i nie chcę dotykać ustawień” — Substack bywa prostszy. Jeśli Twoim celem jest „mam lejki, segmenty, automatyzacje i sprzedaż” — Kit częściej będzie bardziej naturalny. A jeśli chcesz złapać balans: sensowny start + opcja wejścia w growth i reklamy, beehiiv jest bardzo mocnym kandydatem.

Jednozdaniowy skrót do wysłania koledze: beehiiv wygrywa, gdy chcesz rosnąć i zarabiać na newsletterze w jednym miejscu, a nie tylko „wysyłać maile”.

O co tak naprawdę pytasz, zanim wybierzesz platformę?

Czy chcesz publikować newsletter, czy budować kanał sprzedaży i dystrybucji?

Czy zależy Ci na wbudowanej monetyzacji (reklamy, polecenia, płatne subskrypcje), czy ogarniesz to własnym procesem?

Czy wolisz płacić stałą kwotę miesięcznie, czy oddawać procent przychodów?

Na te trzy pytania beehiiv odpowiada dość jasno: „produktowo” i „growthowo”. To jest jego przewaga — i powód, dla którego nie każdemu podejdzie.

Czym jest beehiiv i gdzie siedzi na rynku?

beehiiv to platforma newsletterowa, która łączy wysyłkę maili, stronę publikacji, analitykę, narzędzia wzrostu i kilka ścieżek monetyzacji w jednym panelu. W praktyce: tworzysz publikację, zbierasz zapisy, wysyłasz wydania, a potem możesz dołożyć mechanizmy typu sieć rekomendacji, program poleceń i marketplace reklamowy.

Jeśli szukasz wizualnego „domu” dla newslettera, to beehiiv gra w tej samej lidze co Substack (publikacja + mailing), ale bliżej mu do „narzędzia operatorskiego” niż minimalistycznego edytora.

Dla kogo beehiiv jest najlepszym wyborem

beehiiv pasuje do Ciebie, jeśli jesteś w jednej z tych grup:

Jesteś twórcą, który chce rosnąć szybciej niż organiczne „udostępnienia na LinkedIn”, a newsletter ma być realnym aktywem.

Prowadzisz małą firmę lub markę i chcesz mieć własny kanał dystrybucji treści oraz ofert, bez budowania skomplikowanej infrastruktury.

Działasz jako zespół marketingu i chcesz mieć porządną analitykę, segmentację i możliwość integracji z resztą stacku.

beehiiv będzie Cię męczyć, jeśli najważniejsze są dla Ciebie zaawansowane automatyzacje sprzedażowe i rozbudowane lejki. Wtedy szybciej poczujesz, że platforma jest bardziej „newsletter-first” niż „automation-first”.

Jak zacząć bez przepalania weekendu

Najkrótsza droga, która daje sensowny efekt:

Zakładasz publikację i od razu ustawiasz stronę zapisu (najpierw prosto, bez perfekcjonizmu).

Jeśli masz własną domenę, podłącz ją i ogarnij uwierzytelnienie wysyłki (to nie jest „miły dodatek” — to warunek dobrej dostarczalności).

Wrzucasz 1–2 formularze zapisu w miejsca, gdzie ludzie faktycznie podejmują decyzję (strona główna, landing do lead magnetu, stopka bloga).

Wysyłasz 3–4 wydania do wąskiej, zaangażowanej grupy zanim zaczniesz „skalować” ruch. Beehiiv lubi zdrową listę bardziej niż wielką listę.

Dopiero potem dokładasz growth: rekomendacje, program poleceń i ewentualnie płatne pozyskanie.

Funkcje, które realnie robią robotę

Darmowy start, który nie jest atrapą

Plan Launch jest darmowy i jest sensownie wyposażony jak na start: strona, newslettery, analityka kampanii, nielimitowane wysyłki, domeny niestandardowe i dostęp do API (z wyłączeniem Send API). To oznacza, że możesz postawić publikację i ją prowadzić bez karty — a dopiero potem zdecydować, czy wchodzisz w płatne funkcje wzrostu i monetyzacji (cennik).

W praktyce: dla większości osób w Polsce to jest idealny tryb „sprawdzam w boju”, bo w tydzień zobaczysz, czy workflow Ci leży.

Wzrost: rekomendacje, program poleceń i Boosts

Największa różnica między beehiiv a klasycznymi narzędziami do wysyłki maili jest taka, że beehiiv buduje pętle wzrostu w produkcie.

Program poleceń (referral) pozwala nagradzać czytelników za zaproszenia i śledzić postęp po stronie czytelnika. To nie jest gadżet — to mechanizm, który u największych newsletterów bywa maszyną do stałego wzrostu. Ważny szczegół: program poleceń jest dostępny na płatnych planach, więc traktuj Launch jako etap testów, a nie „docelową” platformę referral (referrals).

Boosts to z kolei marketplace, który pozwala kupować pozyskanie subskrybentów albo zarabiać na polecaniu innych newsletterów. Model jest prosty: ustawiasz koszt za subskrybenta i platforma rozlicza Cię za „zaangażowanych”, a nie za same zapisy — z mechanizmem zwrotów dla nieaktywnych (Boosts). To jest mocne, ale traktuj to jak performance: testy, kontrola jakości, pilnowanie ekonomii, a nie magiczny przycisk „rośnij”.

Monetyzacja: Ad Network i brak prowizji od płatnych subskrypcji

beehiiv mocno ciśnie monetyzację „w środku” narzędzia. Na planie Scale dostajesz dostęp do Ad Network i Boosts Network oraz deklarowane 0% take rate na płatnych subskrypcjach (Scale). To jest ważne, jeśli nie chcesz oddawać procentu od przychodów w modelu Substack.

Ad Network działa jak system okazji reklamowych: ustawiasz preferencje i (jeśli spełniasz warunki) dostajesz propozycje cyklicznie, bez ręcznego outboundu. Nie ma tu ekskluzywności — możesz łączyć to z własnymi sponsorami. Rzecz, której nie warto ignorować: sieć reklam i część funkcji monetyzacji nie są dostępne w każdym regionie, więc w Polsce musisz to potraktować jako „możliwe”, a nie „pewne” (FAQ Ad Network).

Integracje: no-code, webhooks i API, kiedy zaczyna się poważna operacja

Jeśli Twoje zapisy mają lądować w CRM, arkuszu, Slacku albo w narzędziu do płatności, beehiiv daje sensowną drogę bez kodu: integracje przez Zapier i Make są oficjalnie wspierane (no-code).

Jeśli chcesz iść dalej, są webhooks i API. To jest ważne szczególnie dla zespołów, które chcą łączyć newsletter z resztą systemów albo budować własne procesy raportowania i segmentacji. Dla większości twórców to „na później”, ale dobrze wiedzieć, że platforma nie kończy się na klikaniu w panelu (webhooks).

Dostarczalność: ten temat decyduje, czy w ogóle wygrasz

W Polsce większość list i tak opiera się o Gmail, więc podstawy deliverability to nie teoria, tylko wynik finansowy. Beehiiv wprost prowadzi przez SPF/DKIM/DMARC, a dla własnej domeny DMARC jest traktowany jako obowiązkowy element konfiguracji. W praktyce: jeśli chcesz stabilnych openów, domena i poprawne rekordy DNS to Twoje „pierwsze 30 minut pracy”, nie „kiedyś” (DMARC).

Dodatkowo beehiiv publikuje konkretne zalecenia pod Gmaila: alignment, higiena nieaktywnych odbiorców i unikanie podejrzanych przekierowań linków. To jest dokładnie ten poziom praktyki, którego potrzebujesz, gdy open rate nagle spada i nie wiesz czemu (Gmail).

Cennik: ile to kosztuje „w prawdziwym życiu”

Plan Launch to 0 USD i limit do 2 500 subskrybentów. To uczciwy próg na start i testy.

Plan Scale jest realnym minimum, jeśli chcesz korzystać z pełnej „tożsamości beehiiv”: Ad Network, Boosts, automatyzacje, webhooks i brak prowizji od płatnych subskrypcji. Cena startuje od 43 USD miesięcznie przy rozliczeniu rocznym (517 USD rocznie), a potem rośnie wraz z progami liczby subskrybentów (pricing).

Plan Max dokłada m.in. usunięcie brandingu i więcej opcji „media brand”, ale sens ma głównie wtedy, gdy już zarabiasz albo mocno dbasz o spójność marki.

Najuczciwsza norma: większość osób powinna zacząć od Launch, a przejść na Scale dopiero wtedy, gdy ma regularną wysyłkę, podstawową stronę zapisu i minimalnie zdrową listę. Wtedy płatny plan zaczyna się zwracać, bo nie płacisz za „narzędzie”, tylko za dźwignie wzrostu i monetyzacji.

Porównanie: beehiiv vs Substack vs Kit

Z Substackiem sprawa jest prosta: Substack jest najłatwiejszy do wystartowania i ma mocne elementy „platformy”, ale bierze procent od przychodów z subskrypcji i daje mniej marketingowej kontroli. Jeśli chcesz prostoty, Substack wygrywa. Jeśli chcesz płacić stałą kwotę i budować własną maszynę wzrostu, beehiiv zwykle ma więcej sensu (Substack 10%).

Z Kit różnica jest bardziej „operatorska”: Kit jest mocny w automatyzacjach, sekwencjach i sprzedaży produktów w modelu creator-business. Jeśli Twoja strategia to lejki i automaty, Kit bywa bardziej naturalny. Jeśli Twoja strategia to newsletter jako media + wzrost + reklamy, beehiiv ma przewagę w wbudowanych mechanizmach growth i monetyzacji (porównanie).

Opinie użytkowników: co chwalą, co boli

Na G2 beehiiv ma średnią ocenę 4,5/5 przy kilkudziesięciu zweryfikowanych recenzjach, a motyw przewodni opinii jest dość spójny: ludzie lubią prostotę startu, intuicyjny panel i fakt, że platforma „skleja” stronę publikacji, mailing i analitykę w jednym miejscu (G2).

Najczęstsze narzekanie, które przewija się w tego typu narzędziach, jest też przewidywalne: im więcej growth i opcji monetyzacji, tym większa krzywa uczenia. To nie jest wada sama w sobie — to po prostu koszt narzędzia, które ma ambicję być „kombajnem” dla newslettera.

Plusy i minusy, bez cukru

Plusy:

  • To narzędzie jest zrobione pod wzrost i monetyzację, a nie tylko pod „wysyłkę”.

  • Darmowy plan jest wystarczająco dobry, żeby podjąć decyzję bez ryzyka.

  • Integracje no-code + webhooks robią robotę, gdy newsletter staje się częścią większego systemu.

Minusy:

  • Ad Network/Boosts to nie obietnica przychodu, tylko opcja, która zależy od warunków i regionu.

  • Jeśli żyjesz z automatyzacji i sprzedaży przez sekwencje, możesz szybciej dojść do wniosku, że Kit będzie mniej frustrujący.

Podsumowanie: kto powinien wybrać beehiiv, a kto nie

Kto beehiiv pokocha: Twórcy i marki, które chcą rosnąć, testować monetyzację i mieć wszystko w jednym miejscu. Jeśli chcesz traktować newsletter jak produkt i dołożyć do niego dystrybucję, polecenia i reklamy — to jest dokładnie ten kierunek.

Kto beehiiv będzie męczył: Osoby, które chcą absolutnego minimum konfiguracji albo zespoły, które żyją z rozbudowanych automatyzacji sprzedażowych i oczekują „marketing automation first”.

Najprostszy kolejny krok: Załóż publikację na Launch, ustaw domenę i DMARC, zrób jedną stronę zapisu i wyślij 3 wydania. Jeśli po tygodniu czujesz, że to jest „Twoje środowisko”, dopiero wtedy przejdź na Scale i uruchom growth (rekomendacje, referral, Boosts) w kontrolowanych testach.

Wypróbuj beehiiv (plan Launch)Zobacz, jak działa Ad Network
Zdjęcie Marcela Kennera

Autor

Marcel Kenner

Business / System Analyst

Business/System Analyst z 5+ latami doświadczenia w wytwarzaniu oprogramowania. Łączę wymagania biznesowe z rozwiązaniami no-code i automatyzacją, dbając o czytelną dokumentację i mierzalne efekty.

LinkedIn

Przeczytaj również