Dorik wygrywa wtedy, gdy chcesz stronę “na biznes” bez dramatu technicznego: landing, oferta usług, prosta strona firmy, portfolio, do tego blog/CMS i szybkie płatności przyciskiem. To narzędzie jest zbudowane pod tempo.
Jeśli natomiast Twoje „minimum” to rozbudowany sklep (koszyk, warianty, stany, wysyłki, zwroty), to wchodzisz w inny świat. Dorik nie udaje Shopify — i dobrze, bo dzięki temu jest prostszy.
Werdykt w jednym zdaniu, do wysłania znajomemu: Dorik to szybki kreator stron z sensownym CMS i prostymi płatnościami — idealny na strony usługowe, mniej sensowny jako “platforma sklepu”.
Czy Dorik jest dla Ciebie?
Zadaj sobie trzy pytania i od razu będziesz wiedzieć, gdzie stoisz.
Czy chcesz zbudować stronę i publikować treści bez WordPressa, w jednym panelu? Wtedy Dorik ma sens, bo łączy edytor + hosting + CMS w jednym miejscu.
Czy Twoje płatności to raczej “zapłać za konsultację / pobierz produkt / opłać dostęp”, a nie pełny e-commerce? Wtedy Dorik pasuje, bo ma przycisk płatności i integracje typu Stripe/PayPal/Gumroad/Paddle bez kodu (szczegóły w dokumentacji: płatności).
Czy będziesz pracować w kilka osób? Jeśli tak, plan Personal jest zwykle za ciasny, bo ma limit współpracowników ustawiony na 0 w cenniku (cennik).
Czym Dorik jest w praktyce
Dorik to no-code kreator stron z edytorem drag-and-drop, gotowymi szablonami i blokami oraz funkcjami “produkcyjnymi”: hostingiem, SSL, CMS, SEO, formularzami, członkostwami i płatnościami.
W praktyce oznacza to mniej elementów do ogarnięcia. Nie szukasz hostingu, nie konfigurujesz CMS-a osobno, nie spinasz miliona wtyczek “żeby to działało”. Dla małej firmy to zwykle największa oszczędność czasu.
Co Dorik robi dobrze
Dorik ma kilka przewag, które czuć już w pierwszym tygodniu.
Po pierwsze: hosting i infrastruktura są “w pakiecie”. Dorik komunikuje hosting na AWS/DigitalOcean, globalne CDN i darmowy SSL (Let’s Encrypt) jako element platformy (hosting).
Po drugie: płatności są proste. Integrujesz przycisk płatności i kierujesz ruch na jeden landing, bez budowania sklepu od zera — to świetny układ dla konsultantów, twórców cyfrowych i małych usług (płatności).
Po trzecie: SEO jest „w zestawie”, nie jako afterthought. W planach pojawiają się m.in. kontrola mapy strony, przekierowania, własne schema, Open Graph oraz edycja robots.txt i llms.txt (SEO).
Jeśli prowadzisz mikro-agencję, Dorik ma też wyraźny wątek agencyjny: white-label, billing klienta, dashboard pod Twoją marką (dla agencji).
Jak zacząć, żeby szybko poczuć, czy to „Twoje”
Nie zaczynaj od “pełnej strony firmowej”. Zrób test, który daje Ci prawdziwą odpowiedź w 30–60 minut.
Najpierw uruchom konto i postaw jeden prosty landing na subdomenie Dorika. Dorik w cenniku opisuje 14-dniowy okres testowy i możliwość stworzenia do 5 stron w ramach subdomeny Dorika (trial).
Potem dodaj trzy sekcje: oferta, social proof (chociażby 2–3 konkretne realizacje), CTA z formularzem. Dorik podkreśla integracje formularzy z narzędziami typu Zapier/MailChimp/Airtable (formularze).
Na końcu podepnij jeden scenariusz płatności. Jeśli sprzedajesz usługę, zacznij od jednego przycisku „Zapłać i zarezerwuj” — to najszybszy sposób, żeby Dorik zaczął zarabiać na siebie.
Podsumowanie: komu Dorik pasuje, a komu nie
Dorik to świetny wybór dla Ciebie, jeśli budujesz stronę usługową, portfolio albo landing i chcesz: mieć hosting i SSL “z głowy”, dorzucić blog/CMS bez kombinowania oraz przyjmować proste płatności bez stawiania sklepu.
Dorik będzie Cię frustrować, jeśli oczekujesz narzędzia stricte e-commerce albo jeśli od startu pracujesz zespołowo i potrzebujesz workflow z wieloma współpracownikami — wtedy dobór planu i alternatyw robi się kluczowy.
Najlepszy następny krok: postaw jedną stronę testową i zobacz, czy edytor działa po Twojemu. Jeśli „wchodzi”, reszta pójdzie szybko.



