Fathom Analytics to narzędzie dla osób, które chcą widzieć, co działa na stronie, ale nie chcą bawić się w „analityczne korpo” ani ryzykować prawnych kwasów przez śledzenie użytkowników. Nasz werdykt jest prosty: jeśli prowadzisz stronę marketingową, contentową albo portfolio i potrzebujesz szybkich, czytelnych metryk – Fathom będzie świetnym wyborem. Jeśli żyjesz z zaawansowanych lejków, atrybucji i segmentów na poziomie użytkownika, Fathom Cię ograniczy i lepiej zostać przy GA4 lub wejść w narzędzia typu product analytics.
Jedno zdanie do udostępnienia: Fathom wygrywa, gdy chcesz prostą analitykę bez cookies i bez bólu compliance; przegrywa, gdy potrzebujesz analizy „co robi konkretny user” i rozbudowanych raportów.
Jeśli chcesz wejść głębiej, mamy rozpisane osobno: recenzję, cennik, alternatywy i FAQ.
Pytania, które i tak już sobie zadajesz
Czy Fathom to tylko „ładniejszy licznik wejść”? Nie. To pełnoprawna, lekka analityka do decyzji marketingowych – po prostu bez całej nadbudowy, której większość małych zespołów i tak nie używa.
Czy da się to wdrożyć bez developera? W większości przypadków tak, bo integracja sprowadza się do wklejenia skryptu lub użycia wtyczki.
Czy naprawdę „bez banera cookies”? Dla samej analityki Fathom jest projektowany jako cookieless, więc często znika największy powód do wkurzania użytkownika banerem. Ale jeśli dorzucasz piksele reklamowe i remarketing, to baner i tak wraca – nie oszukujmy się.
Czym jest Fathom i gdzie pasuje w stacku
Fathom siedzi w segmencie „privacy-first web analytics”: zbiera metryki ruchu i zachowań na stronie, ale bez profilowania i bez klasycznego śledzenia ciasteczkami. Ich własny opis i dokumentacja mocno podkreślają podejście cookieless oraz zgodność z regulacjami prywatności (cookieless, GDPR).
To pasuje szczególnie do dwóch grup w Polsce: Dla founderów i marketingu w małej firmie: chcesz szybko widzieć, które kanały dowożą i które landing page’e konwertują, bez „certyfikatu z GA4”. Dla agencji i freelancerów: chcesz ogarniać wiele stron klientów w jednym miejscu i mieć czyste, udostępnialne raporty.
Jak zacząć i w 10 minut wiedzieć, czy to Twoje
Najniżej-frikcyjne wejście wygląda tak: Zakładasz konto i odpalasz 7-dniowy trial (trial). Wklejasz skrypt na jedną stronę (najlepiej na tę, która ma stały ruch). Ustawiasz 1–2 kluczowe zdarzenia jako eventy (np. klik w CTA, wysłanie formularza) i patrzysz, czy dashboard daje Ci odpowiedzi szybciej niż GA4.
Jeśli po jednym dniu masz wgląd typu „który kanał i która podstrona dowozi” bez dłubania w raportach, to jesteś w domu. Jeśli po jednym dniu czujesz „brakuje mi połowy świata”, to też jest dobra informacja – po prostu celujesz w inne narzędzie.
Co Fathom robi dobrze, a co jest świadomym ograniczeniem
Fakt: skrypt Fathom ma być bardzo lekki – firma porównuje go do GA i podaje, że ich skrypt ma <2kb, a Google Analytics jest „prawie 20kb” (i większy z GTM) (porównanie). W praktyce oznacza to: mniej obciążasz performance i Core Web Vitals, co w Polsce często jest realnym problemem na stronach opartych o ciężkie tagi. Werdykt: dla stron marketingowych to jest realna przewaga – szczególnie, jeśli walczysz o SEO i szybkość.
Fakt: EU Isolation jest dostępne „dla wszystkich planów” i ma być włączone domyślnie (EU isolation). W praktyce oznacza to: jeśli masz ruch z UE, Fathom próbuje rozwiązać temat infrastruktury tak, by nie robić sobie problemów z transferem danych w stylu „Schrems II” – według ich opisu, IP użytkowników z UE nie ma dotykać infrastruktury kontrolowanej przez USA (data journey). Werdykt: jeśli masz w głowie „czy my w ogóle możemy to legalnie mieć?”, to Fathom jest jednym z najbezpieczniejszych wyborów w klasie.
Fakt: Fathom otwarcie mówi, że zarabia na subskrypcji, a nie na eksploatacji danych i profilowaniu (model). W praktyce oznacza to: płacisz, ale nie jesteś „produktem”. Werdykt: to jest uczciwy trade-off. Dla biznesu, który traktuje stronę serio, zwykle warto.
Ograniczenie, o którym ludzie zapominają: Jeśli chcesz event tracking, pamiętaj, że Fathom liczy eventy do limitu pageviews (firma opisuje to w FAQ na stronie cennika – eventy i API liczą się jak pageviews) (cennik). W praktyce oznacza to: rozbudowane mierzenie mikrokonwersji może Cię przepchnąć do wyższego progu szybciej, niż myślisz. Werdykt: dla prostych stron to nie boli. Dla rozbudowanych produktów, gdzie „wszystko jest eventem”, to robi się koszt.
Cennik w skrócie: ile to kosztuje naprawdę
Fathom rozlicza się progami miesięcznych pageviews i startuje od 15 USD / miesiąc za 100 tys. pageviews, z wyższymi progami dalej (plany). To jest uczciwe i przewidywalne, jeśli: masz stabilny ruch i nie robisz milionów eventów, prowadzisz kilka/kilkadziesiąt stron (w cenie jest do 50 witryn) (plany).
Ważna norma: Fathom mówi wprost, że nie robi zniżek „nigdy, nawet na Black Friday” (zasady). To nie jest minus. To jest sygnał, że nie musisz polować na promocje i że wszyscy płacą to samo.
Jeśli chcesz policzyć to dokładnie pod Twoje progi ruchu, przejdź do pełnego cennika.
Alternatywy: kiedy wybrać coś innego
Jeśli Twoim priorytetem jest „zaawansowane raportowanie i ekosystem reklamowy”, wybierzesz GA4, bo tam jest najwięcej klocków, nawet jeśli komfort pracy bywa marny.
Jeśli chcesz pełną kontrolę, self-hosting i masz zasoby na konfigurację, Matomo bywa lepszym wyborem.
Jeśli chcesz prostoty podobnej do Fathom, ale porównujesz modele cenowe i filozofię, sprawdź Plausible i Simple Analytics.
Werdykt: Fathom wygrywa, gdy cenisz prostotę i prywatność bardziej niż „wszystkie raporty świata”. Listę porównań mamy tutaj: alternatywy.
Zalety i wady w języku osoby, która dowozi strony
Największe zalety: Szybkie wdrożenie i czytelny dashboard, więc realnie częściej zaglądasz w dane i szybciej reagujesz. Podejście cookieless i EU isolation, więc masz mniej stresu z compliance i mniej tarcia w UX.
Największe wady: To narzędzie jest „celowo proste” – jeśli żyjesz z bardzo szczegółowych analiz na poziomie użytkownika, będziesz czuć ścianę. Eventy liczą się do limitu pageviews, więc przy agresywnym trackingu koszty rosną szybciej.
Podsumowanie: dla kogo Fathom jest idealny, a kogo wkurzy
Dla kogo to jest perfekcyjny fit: Founderzy i marketerzy w małych firmach, którzy chcą podejmować decyzje bez wchodzenia w labirynt GA4. Freelancerzy i agencje, które chcą prostych raportów, wielu witryn i możliwie „czystej” prywatności.
Kogo Fathom będzie frustrować: Zespoły, które potrzebują zaawansowanej analityki produktowej, kohort, atrybucji wielokanałowej i rozbudowanych eksploracji danych na poziomie usera. Projekty, gdzie event tracking jest ekstremalnie rozbudowany i limit pageviews stanie się podatkiem od instrumentacji.
Następny krok bez ryzyka: Wejdź w trial, podepnij jedną stronę, ustaw 1–2 eventy i daj sobie 24 godziny. Jeśli dashboard odpowie Ci na pytania szybciej niż GA4, to masz odpowiedź.


